środa, 6 października 2021

454. Pantropa **, rebus, kalambur.

Witam. Pewna osoba wiedząc, że interesują mnie różne dziwne i niewyjaśnione wydarzenia opisała pewną historię.  Utrzymujemy ze sobą kontakt mailowy i telefoniczny. Kobieta, bo to o niej mowa sprawiała zawsze wrażenie, że jest osobą poważną i godną zaufania. Dopiero po dłuższym czasie - liczonym już w latach, gdy - wydaje mi się i ja w jej oczach stałem się kimś, komu można zaufać, coś mi opowiedziała. Sprawa jest według mnie na tyle interesująca i niezwykła, że nie chciałem trzymać jej tylko dla siebie. Ta relacja powinna ujrzeć światło dzienne. Ocenę tych przeżyć pozostawiam Wam. Osoba zastrzegła sobie anonimowość. Proszę, by nie wyciągać pochopnych wniosków. Wyobraźcie sobie, że miesiącami rozmawiacie z kimś na najróżniejsze tematy a nagle ni stąd ni zowąd ten ktoś opowiada Wam coś tak niezwykłego. Co o tym myślicie. Może ktoś przeżył coś podobnego? Podzielcie się.


Być może słyszałeś o kamiennych kręgach w Węsiorach na Kaszubach?
Przydarzyło mi się tam coś przedziwnego. Są tam kurhany i kręgi (takie miejsca na ziemi otoczone głazami (dużymi kamieniami). Pierwszy (największy) krąg jakoś nie wywarł na mnie żadnego wrażenia, natomiast drugi, trochę mniejszy, tak bardziej w prawo i w dół od pierwszego dosłownie mnie jakby zapraszał, bym weszła do środka. Byłam tam tylko z mężem (bez żadnej wycieczki czy przewodnika), mieliśmy tylko zerknąć i jechać dalej.On gdzieś tam łaził po lesie a ja weszłam do tego drugiego kręgu. I prawie zaraz znalazłam się jakby w innym świecie i byłam kimś zupełnie innym. Byłam człowiekiem młodym, silnym, gibkim, nagim i… zielonym (prawdopodobnie wymalowanym) łącznie z twarzą z wymalowanymi białym kolorem jakimiś znakami. pojęcia nie mam czy byłam mężczyzną czy kobietą. Naprawdę nie wiem, czy miałam biust. Nie miałam na głowie żadnego włosa i inni też nie mieli. Było nas tam dużo i tańczyliśmy. Był zmierzch albo wieczór, był blask pełzających ogni i widoczność taka, jak wokół ogniska. Nie było muzyki ale był rytm. były takie jakby dwa koła (byłam w wewnętrznym). Zewnętrzne i wewnętrzne koło, to ludzie tacy jak ja. byliśmy twarzami zwróceni do siebie. Taniec był szybki, coraz szybszy, bardzo prosty, polegający mniej więcej na tym, że zbliżaliśmy się do siebie twarzami i coś w rodzaju zbliżeń czy oddaleń (czuć było powiew policzków tancerza z zewnętrznego koła - coś takiego, jak ludzie składający sobie życzenia i cmokający się w policzki) i takie gesty wykonywało się z każdym po kolei i coraz szybciej. I było takie bardzo silne uczucie - jakby nakaz tańca, że tylko on się liczy i tylko on jest ważny. Był to taniec bez żadnego kontaktu fizycznego z kimkolwiek (tylko to zbliżanie się i oddalanie). Było nas bardzo dużo. Tańczyliśmy wiedząc, że to taniec zwycięstwa, że nam przyniesie następne zwycięstwo, że od niego wszystko zależy. Mimo coraz szybszego rytmu nikt z nas nie był zmęczony. Zatracaliśmy się w tym tańcu całkowicie i tylko on się liczył i tylko on był ważny, wydawał się jakby sensem istnienia, czymś najważniejszym, naturalnym, najbardziej potrzebnym, koniecznym, był taki dobrowolny przymus. i to niestety koniec “wizji”, bo usłyszałam nagle (męża): (tu imię), długo tam jeszcze będziesz sterczała, bo mi się nuuuudzi. No myślałam, że mu czymś przywalę, bo mnie “obudził”.
Nie wychodziłam z kręgu mając nadzieję na powrót wizji ale niestety - nic z tego. Ale za to poczułam coś innego i to chyba było dla mnie jeszcze ważniejsze od poprzednich odczuć. Spojrzałam na las wokół (taki nawet dosyć rzadki z możliwością patrzenia w dal) i poczułam niesamowitą jedność ze wszystkim. Byłam jednocześnie sobą i kamieniem lub żabą, a one były sobą i mną jednocześnie, mieliśmy tę samą pamięć, budowę, “materię”. Nasze myśli i nasza pamięć przepływały przez nas i to ogromne odczucie nawet nie tyle wspólnoty, co wręcz jedności było tak wspaniałe, że tego nie da się nawet opisać. Poczułam jakieś takie ogromne zrozumienie tego wszystkiego, tego, że jestem wszystkim i wszystko jest mną. A drzewa były jednocześnie nami ale i “górowały” nad nami. Czułam do nich jakiś ogromny szacunek a one spoglądały na nas pobłażliwie znając wszystkie nasze myśli, przewinienia i osiągnięcia, wiedząc, co było, jest i co będzie. I miałam ogromną ochotę (taka malutka wobec ich potęgi i mądrości) znaleźć się u ich stóp (korzeni) i tam trwać. One były tak, jak babcia czy dziadek, który spogląda na raczkującego wnuka. Oprócz ogromnego szacunku i podziwu dla nich czułam wobec nich jakieś lekkie zawstydzenie tym, że wszystko o mnie wiedzą, ze wszystko rozumieją i wszystkiemu pobłażają. I to uczucie zostało ze mną jeszcze przez jakiś czas (2 lub 3 dni).
To tyle. Tylko i aż tyle. Później dowiedziałam się, że byliśmy tam w dobrym momencie, w momencie przesilenia, tylko nie wiem już którego, bo często tą trasa kiedyś jeździliśmy i nie potrafię się doliczyć.

To tyle z tej opowieści. Sprawa na tyle mnie zaintrygowała, że pojechałem zobaczyć to miejsce. Niestety, mi nic takiego co mojej znajomej się nie przydarzyło, chociaż nie obyło się bez sytuacji nad którymi zastanawiam się do tej pory. Zainteresowałem się jednak bliżej okolicą i tematem kurhanów, kręgów i tym, co pozostawili po sobie bytujący w tej części kraju Goci. Wiem, że są opisy innych osób, które doświadczyły w tamtych okolicach podobnych zdarzeń. Jednak nie mam bliższych i wiarygodnych informacji na ten temat. Widziałem także wyraźny, wywieszony na drzewie przykaz, by nic z takiego miejsca nie zabierać i opis pewnej sytuacji, gdy ktoś o tym nie wiedział i zabrał jeden kamień. To już jednak temat na inny czas.

 

 

Rebus birbanta

 Rozwiązali: joko, janusmakroniusz, Gra, Bingola
 

Pantropa **

Protest pracowników polegający najczęściej na zaprzestaniu pracy

26-13-7-18-1-24

Plemię Indian Am. Północnej powstałe z podziału Szoszonów

5-16-22-20-9-3-25-14

Gra polegająca na podbijaniu wewnętrzną stroną stopy szmatki z balastem lub batalion AK z Powstania Warszawskiego. 

2-12-21-10-28

Pomieszczenie z kotłami podgrzewającymi wodę

15-27-4-17-6-11-19-23-8

 Uznanie, zachwyt

Świnka morska

Jednostki transportu wojskowego

Zwarta grupa kolarzy w wyścigu

Jezioro przybrzeżne na wybrzeżu Słowińskim 

Waluta Islandii

Gra na trąbce

Ukwaszony tłuszcz mleczny

 Swojsko Tadeusz

Do pisania lub rysowania z grafitem w środku

 

Rozwiązali: joko, birbant, Kai Book, Gra, Bingola


Kalambur Antykwy

3.02.2016

Hesja czy Bawaria,
ważne place w mieście.
Kolorowe, pachną,
miło ssać, gryźć, jeść je. 

 

 Rozwiązali: joko, birbant, janusmakroniusz, Gra, Bingola

 

 Na koniec wraca muzyka. Przedstawiam czeską grupę Traband i piosenkę Cernej Pasazer. Zespół grał muzykę do 2016 r łącząc elementy folku i rocka

Nazwa nawiązuje do trabanta - auta z NRD. 


  

Następny wpis ukaże się 20 października 2021 roku o 19.00


 

2 komentarze:

  1. Chyba wybrałeś jakiś łatwy kalambur Antykwy? 😁 janusmakroniusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwy? To Ty jesteś do nich po tylu latach coraz lepiej przygotowany ...

      Usuń